Obrazek nagłówka

 

No i wiosenna edycja mojego warsztatowego tour po Polsce dobiegła końca. Masa spotkań, dobrych emocji i uszytych plecaków z haftem serca. Wczoraj wróciłem z ostatniego i najbardziej energetyzującego przystanku przed urlopem, ze Szczecina. Było wspaniale! Zwykle po każdych warsztatach wrzucałem na FB filmik z relacją, ale jak już po Wrocławiu zauważyliśmy – im lepsza zabawa podczas szycia, tym krótszy filmik. Dlatego ze Szczecina filmiku nie ma w ogóle, hahaha. Było tak wesoło, że nikt o nagrywaniu nie myślał. Zatem zamiast relacji ze Szczecina jest krótkie w słowach (to jest kłamstwo ;), lecz obszerne w zdjęciach podsumowanie wszystkich miast, które odwiedziłem. Ostrzegam! Post tasiemiec ;P ale pełen inspiracji.

 

TAK BYŁO PODCZAS MOICH WOJAŻY Z MASZYNAMI BROTHER PO POLSCE

 


KRAKÓW 10 marca 2018


To była nasza rozgrzewka po zimie, a szyliśmy u Łukasza w KRAKMASZ (klik). Odwiedziliśmy go z maszynami Brother już drugi raz, po tym jak w grudniu 2017 z okazji premiery książki „Jak szyć spódnice i sukienki” zorganizowaliśmy wspólnie warsztaty obiecane dziewczynom z grupy FB Szycie-Wyrkoje-DIY (klik).

To podczas tych warsztatów, po raz pierwszy pojawił się podział na „kącik prymusek” i „karny kącik” ;). Tak to zwykle bywa, że na jednym końcu stołu miejsca zajmują wesołe gaduły, które tak cieszą się ze spotkania w kreatywnym gronie, że z każdą godziną spada wśród niech tempo szycia a natężenie chihotów rośnie. To tu, w karnym kąciku, zazwyczaj siadają te, które o linijce słyszeć nie chcą i szyją tak żywiołowo jakby tańczyły kankana. Na przeciwnym krańcu, u prymusek, jest równie wesoło i gadatliwie, jednak jakaś dziwna siła ściąga do tego kącika dziewczyny, które dbają o każdy milimetr ściegu i szyją sprawnie i perfekcyjnie! I zupełnie nie wiem jak to się dzieje, że karny kącik mimo wszystko kończy pierwszy?!? Magia szycia. 

 

 

Po uszyciu plecaków testowaliśmy ScanNcut, wycinając nadruk autorstwa Kaludii z Wstążką malowane (klik), która oświeciła mnie tłumacząc, czym jest igła półpłaska (aaahahahahahaha – jak widać można wydać dwie książki o szyciu i nigdy nie dowiedzieć się jak zowią coś, czego używasz niemal codziennie).

 

 

A jakie są szanse na 3 czeladzkie duszyczki na jednych warsztatach szycia? Duże! w Drugiej grupie szyły z nami Iza i Malwina, które przyjechały z Czeladzi – miasta w którym się urodziłem! A razem z Malwiną wpadła Ismena z Chrzanowa. Ismena to dla mnie ważna postać – jako pierwsza w historii mojego bloga uszanowała prawa autorskie, pytając czy może sprzedawać kapturo-kominy uszyte na podstawie mojego tutorialu (klik)! BRAWO.

A na sam koniec wpadła Kasia (nie Zosia) – moja prawdziwa krakowska PSYCHOFANKA. No i przyniosła mi w prezencie samo-nawlekającą-się igłę, bo kilka dni wcześniej obwieściłem w 3 odcinku MĘSKIEGO SZYCIA (klik), że nie lubię przyszywać guzików ręcznie, dlatego że nitką do igły trafić nie mogę. JA SIĘ NORMALNIE WZRUSZYŁEM. 

 

 

 

 


GDAŃSK 17 i 18 marca 2018


W Gdańsku ugościły nas KOTY NA PŁOTY (klik) – kolorowa i przytulna pracownia w Garnizonie na Wrzeszczu. Z Karoliną (właścicielką) skontaktowała mnie Joanka Z., polecając jej sklep jako świetne miejsce, gdzie nie tylko uczą szyć ale i zaopatrzą cię we wszystko, co do szycia jest potrzebne ;). Karola ze wsparciem całej rodzinki bardzo nam pomogła i sprawiła, że ten weekend był wyjątkowo udany. 

 

 

W pierwszej grupie szyła z nami Ania z Twórczych Wytworów (klik) oraz paczka przyjaciółek, które przyjechały aż ze Słupska (!!!). Podczas Smichów-chichów i dyskusji o szyciu okazało się, że wszyscy tam znają Kisiałeczkę (klik) – moją ulubioną szyjącą wariatkę z Warszawy. W kolejnych dwóch grupach było równie wesoło i jak widać na zdjęciach plecaki szyło kilka pokoleń fanek szycia!

 

 

A na koniec, już ledwie żywy, ale zmotywowany kreatywnym czasem i spotkaniami, pożegnałem Roberta i Karolinę (prowadzących Koty na płoty) i pognałem na Niedźwiednik do Joanki Z. Spędziłem u niej w pracowni kilka twórczych dni, a o tym co razem zmajstrowaliśmy możecie przeczytać w poprzednim poście ZERO WASTE Z JOANKĄ Z. (klik). Zabawa była przednia i kto wie, czy nie da początku nowemu cyklowi na blogu :) Gdańsk był bardzo udany!

 

 

 

 


WROCŁAW 7 i 8 kwietnia 2018


Tym razem jechałem zupełnie sam, kompletnie nie wiedząc czego się spodziewać – nigdy nie byłem we Wrocławiu. Wiosna, słońce i otwarte szyby w samochodzie sprawiły, że czułem się jakbym jechał na wakacje, a nie do pracy. Kiedy tylko wjechałem do Wrocławia coś wyjątkowo miłego rozpełzło się w moim ciele wprawiając mnie w błogi i lekki nastrój. Zadzwoniłem do Dawida z firmy DOUSA (klik), który miał mnie wspierać na miejscu i jedno z pierwszych zdań jakie od niego usłyszałem to:

– Janek, ja nie znam słowa „problem”.

Wspaniale!!! Wrocławianie to otwarci ludzie, nastawieni pozytywnie do życia, do siebie nawzajem i do pracy, którą wykonują. A Róża Rozpruwacz (klik), która przygarnęła mnie z maszynami na ten weekend, okazała się do tego być jeszcze fontanną energii i dobrego humoru. Ze wsparciem Róży, która szycia nauczyła chyba połowę Wrocławian i klanu Wojasiewiczów – czyli wspomnianym Dawidem, jego tatą Jackiem oraz kuzynem Łukaszem (tym z Krakmasz) – prowadzenie warsztatów było bułką z masłem, dzięki czemu została mi jeszcze energia na poznawanie miasta i wieczorne wyjścia. 

 

 

A kursantki? Świetne, energiczne i wesołe babki. Prym wiodła Natalia – autorka projektu Z szafy Nataszy (klik).  W innej grupie moje serce skradł duet przyjaciółek: Jadzia przyciągnęła Żańcię żeby ją wkręcić w szycie, podchodziły do tematu na maksymalnym luzie i na wesoło, co udzieliło się wszystkim, no i Żańcia oczywiście złapała bakcyla ;P. Kącik prymusek i karny kącik przestały działać, za to pojawiło się wrocławskie spa, czyli stół przy którym spokojnym szyciem delektowały się mamy trójki dzieci ;). Był też rodzynek – Mateusz z Malinowym Okiem (klik), który uczy się zawodu technika, aby zostać specem od maszyn do szycia a fotografia to jego hobby. 

 

 

Robiliśmy jak zawsze nadruki i wszyscy oszaleli na punkcie różowego flockowego kotka, więc każdy dostał jednego w prezencie.

 

 

A podczas niedzielnych warsztatów WRESZCIE udało mi się spotkać z AGĄ z BY MONDFEE (klik) której bloga obserwuję z zapartym tchem. Bardzo lubię jej estetykę i zawsze jestem ciekaw nowych uszytków Agnieszki. Jeśli jej nie znacie to koniecznie sprawdźcie.

Nie udało mi się spotkać z Joulenką (klik), czyli kolejną sławą wrocławskiej blogosfery, ponieważ wyjechała do Pragi, ale jesteśmy w kontakcie i już coś razem szykujemy. Wrocław – będzie się działo!

 

 

A na tym pięknym zdjęciu poniżej są Kaja i Michalina – siostry, które przyjechały aż z Katowic. Kaja była dwa lata temu na moich warsztatach szycia kapturo-komina w Wytwórni z Serca (klik). To było wydarzenie promujące moją pierwszą książkę „O szyciu prosto kreatywnie i modnie”. Komin podarowała tacie pod choinkę, a tym razem przyciągnęła ze sobą Michalinę, plecaki chyba zachowają dla siebie ;). Bardzo lubię energię tej fotografii. Ciekawe kiedy spotkamy się znów i w jakim to będzie mieście. No bo we Wrocławiu to ja się zakochałem i rozważam przeprowadzkę w przyszłości.

 

 

 

 


WARSEW 21 i 22 kwietnia 2018


I dotarliśmy do strzału! W kwietniu Ultramaszyna (klik) zorganizowała pierwszy w Polsce zlot szycio-maniaków WARSEW (klik). Tu chyba zdjęcia opowiedzą historię lepiej niż ja. Ich autorem jest Kamil Kuzina (klik) z (czyli 1/3 ekipy męskiego szycia). Powiem tylko tyle: obawiałem się intensywności zajęć, jakiej podjąłem się podczas tego wydarzenia. Całe szczęście spotkania i atmosfera hali, pełnej pasji szycia, zrekompensowały mi drenaż energetyczny jakiego doznałem prowadząc 4 warsztaty i spotkanie autorskie. Było NIESAMOWICIE, sami zobaczcie. 

 

 

Na cały weekend mieliśmy tylko kilka sztuk moich książek… BO ZABRAKŁO ICH NA MAGAZYNACH!!! AAAAAAAAAAAAAA ja zwariuje chyba z radości! Kupujecie je, szyjecie, często chwalicie się tym co stworzyliście – DZIĘKUJĘ WAM BARDZO. Mam niezaprzeczalny dowód na to, że moja praca ma sens i już mam masę pomysłów na kolejne akcje popularyzujące szycie. Mój tour po Polsce, udział w Warsew, kolejna książka, kanał youtube – no po prostu robię swoje i cieszę się, że korzystacie!

A w Warszawie szyliśmy jak zawsze worko-plecaki z haftem, ale też muszki z materiałów od Tkanin Karoliny(klik) oraz spódnice z koła z dzianin od Fabryki małych cudów (klik) przesympatycznie ludzie!

 

 

Na Warsew była masa ciekawych i inspirujących ludzi:

  • Na pierwszym zdjęciu Kwiat polskiej blogosfery szyjącej, namiary na dziewczyny wrzucam kilka zdjęć niżej.
  • Na drugim zdjęciu Ania Sławińska (klik) – arcymistrzyni patchworku. Z Anią  rozmawiają jej mąż Geniu i Małgosia z Brothera, o której nie raz wspominałem w książkach :).
  • Potem Aga i Karola z Tkaniny Karoliny (klik) ze swoimi nowościami.
  • Dziewczyn z Rencami (klik) nie mam na zdjęciu, ale ta marka jest dla mnie odkryciem roku, zaraz zamawiam u nich swoje metki! 
  • Wśród załogi Ultramaszyny Magda z Lans, dwa, trzy (klik) szalała z listami obecności dbając o to, żeby każdy trafił na swoje warsztaty – a była ich masa!

 

 

 A to zastosowanie plecaka mnie po prostu rozwaliło. uch! No samo serce! 

 

 

No i na koniec hit. Moje spotkanie autorskie wpisaliśmy do programu tylko na wszelki wypadek, po to żeby nie przeszkadzano mi w prowadzeniu warsztatów, jeśli ktoś chciałby sobie ze mną pogadać. Ku mojemu zaskoczeniu przyszło sporo osób! No i spontanicznie uformowaliśmy KRĄG SZYCIOHOLIKÓW, pierwszą w moim życiu grupę wsparcia dla uzależnionych od szycia, ha ha ha! Ponieważ byłem kompletnie nie przygotowany, zaproponowałem żeby każdy opowiedział o sobie: co robi na co dzień i dlaczego szyje. O rany – było ekstra, szybko wywiązały się dyskusje i śmiechy. Były z nami początkujące szycioholiczki i zaprawione w bojach z nałogiem blogerki:

No i nie mogło zabraknąć moich naczelnych PSYCHO-FANEK!!! Była Ciotka Duchnik, Becia, Paulina z LULO handmade (klik), Kasia KR i Kizilo (klik). Dziewczyny zjechały się z całej Polski, dołączyły nawet Róża Rozpruwacz i Aga by Mondfee. Godzina, którą mieliśmy zaplanowaną na rozmowy, to zdecydowanie za mało. Postanowiłem, że od tej pory w takiej formule będą się odbywać wszystkie moje spotkania autorskie, ale trwać będą znacznie dłużej. 

 

 

 

To był świetny i bardzo intensywny weekend. Do ostatniego zdjęcia pozowaliśmy z oczami na zapałkach (i w za małych t-shirtach – patrz Leśniak w damskiej S-ce hyhy) ale spełnieni i z głowami pełnymi wniosków i pomysłów na drugą edycję. Gratulacje i pełen podziw dla Ewki, Jolanty, Marka, Magdy i Kuby z Ultramaszyny za organizację wydarzenia o takiej skali.

Mam nadzieję, że dołączycie do nas podczas WARSEW 2

 

 

 


SZCZECIN


No i dotarliśmy do minionego weekendu. Ściska mnie w dołku na myśl o nim, serio. Tak bardzo zżyłem się z Iwoną i Michałem z Fabricshop.pl (klik), którzy nas ugościli, że czuję się jak po powrocie z zielonej szkoły – stęskniony i jakiś zagubiony w otaczającej rzeczywistości. Obydwoje są świetnymi ludźmi, otwartymi i wyluzowanymi, a przy tym bardzo przedsiębiorczymi no i przed wszystkim są świetnym teamem jako para. Dobrze było przebywać w otoczeniu takiej energii. Poznaliśmy się jeszcze podczas targów Fast Textile 2017. Opowiedzieli mi wtedy o szczecińskim środowisku szyjącym, którego są filarem i zaprosili do ich miasta. Błysnęła we mnie iskra – oni mają talent do zapalania ludzi do działania. Wiedziałem, że prędzej czy później w Szczecinie będzie szyte!

Kiedy kreśliliśmy z Brotherem trasę naszego tournee Szczecin zaplanowaliśmy na ostatni przystanek, więc jechałem tam z największym doświadczeniem. Z każdymi warsztatami modyfikowałem program i sposób prowadzenia zajęć, aby jak najlepiej spełniały swoją rolę: to miał być kreatywny czas na luzie, spotkanie z innymi pasjonatami, odskocznia od problemów i codzienności – jednym słowem dobra zabawa ładująca radością. Na dodatek do Szczecina pojechała ze mną Karola z Uszyj mi mamo (klik) no i to był strzał w dziesiątkę. Kto zna Karolę, ten wie jak przyjazną i bezproblemową osobą jest, a przy tym zgodziła się grać drugie skrzypce i wspaniale mnie wspierała DZIĘKUJĘ CI KARO! 

Czas upłynął nam na rozmowach, szyciu, śmiechu, spacerach po intrygującym Szczecinie i opowieściach Michała, który jest chodzącą encyklopedią. On potrafi opowiadać nawet o drzewostanie w parku tak, jakby to był ósmy cud świata. Zdjęcie pod Dźwigozaurami, o których śpiewa Kaśka Nosowska z Hey zaliczone, gruszkówka na deptaku zaliczona, fabryka czekolady zaopatrująca prawie całą Polskę zaliczona, Budynek w którym mieściła się legendarna Odra (marka odzieżowa produkująca dżinsy) zaliczona, Szczecińska marina zaliczona, ha i trzeci co do wielkości cmentarz w Europie zaliczony (mieszkaliśmy przy nim ;), jedyne czego nie udało nam się dorwać to legendarne paszteciki – ale to tylko pretekst do powrotu, a powrót jest gwarantowany! 

Dobra to teraz zobaczcie jak było. 

 

 

Iwonka i Kasia w Fabric Shop na Szczecińskim Tobruku, ubrane oczywiście w własnoręcznie uszyte ciuchy z materiałów z półek za nimi – RAJ. A niżej Wierd-cat-space (Klik) szyje w towarzystwie swojego podopiecznego Heńka. Wlazłem na jej instagrama żeby dodać do obserwowanych:

 – O boziu Leśniak mnie obserwuje!

– O boziu Kaśka to ty robisz te potworaki?! Ja znam jednego z konkursu, w którym byłem jurorem – chciałem żeby wygrał! 

Jej maskotki są genialne, każda unikatowa, każda ma swoje imię i historię. Świetny pomysł, sami zobaczcie (klik).

 

 

A ten wielki stół, przy którym działaliśmy, Michał zbudował dzień przed naszym przyjazdem. Czujecie? To się nazywa zajawka, budować stół specjalnie na warsztaty, WOW! No ale on nie jest przeciętnym człowiekiem, na spotkaniu autorskim przyznał się, że kiedy był nastolatkiem wyszydełkował siatkę do bramki na boisku do gry w nogę, ha ha haaaa!!!!

 

 

Druga grupa z soboty miała świetne humory, więc pozwoliliśmy sobie na dwie wersje zdjęcia: na górze wersja przed wejściem RODO, a na dole przyszłość social mediów po wejściu RODO ;P

 

 

Niżej jest moje ulubione zdjęcie z całej relacji. Czy wy widzicie co Karolina z Pracownia bez metki (klik) ma na ramieniu wytatuowane?!?!? Taaak to jest SAILOR MARS! Obudziła się we mnie natura czarodziejki, szybko skomponowaliśmy tiary i tak: Sailor Moon oraz Sailor Question Mark wzywają potęgę szycia różowymi nożycami.

 

 

Karolina, Iwona i Monia, która szyje ubranka dla dzieci pod marką Hop Siup (klik) pozują nie świadome tego, że na zapleczu bohaterowie drugiego planu czyszczą relację po pierwszym dniu wspólnej pracy. Czasem trzeba dać sobie po razie, żeby oczyścić atmosferę ;P (Karo – MUAH). 

 

 

Aga, co to szyje ubrania w ekspresowym tempie (rano kupuje materiał a popołudniu już wrzuca na Instagrm gotowego ciucha) patrzy jak ScanNcut wycina jej nadruk. Aga szyje książeczki edukacyjne dla dzieci pod marką Guzik i spółka (klik)– koniecznie obczajcie – bardzo fajne rzeczy.   

 

 

Na warsztatach pojawiła się też Iza, to ta co się szczerzy i ma bluzę w paski. Iza, podobnie jak ja, kończyła SAPU (dobrze było pogadać z koleżanką po fachu), a dziś prowadzi szwalnię, w której szyje jeden z głównych produktów eksportowych Szczecina, czyli ekrany sferyczne. Z kolei Ania, ta w tunice w tropikalne liście, wypaliła z hasłem o „funduszu motywacyjnym”, z którego ma zamiar sfinansować swój udział w warsztatach. Zgodnym chórem stwierdziliśmy, że taki FUNDUSZ MOTYWACYJNY to obowiązkowa pozycja w domowym budżecie :).

 

 

Ponieważ zainteresowanie warsztatami w Szczecinie mocno przerosło moje oczekiwania, postanowiliśmy zorganizować spotkanie autorskie, czyli kolejne po Warsew SPOTKANIE W KRĘGU SZYCIOHOLIKÓW. Znów było nas więcej niż się spodziewałem. Misiek z Iwoną bardzo, bardzo się starali rozreklamować nasze wydarzenie, pomogła nam też bardzo Natalia z Nataliaszyje.pl. Prawie zabrakło nam krzeseł. Ustaliliśmy limit czasowy 1,5 minuty na osobę i ruszyliśmy z rundką „Kim jestem i dlaczego szyję”. Mało kto zmieścił się w czasie, ale wspaniale było posłuchać historii tylu osób związanych z szyciem hobbystycznie i zawodowo. Oczywiście pod koniec rundy wszyscy byli już tak rozgadani, że jeszcze 2 godziny Fabric Shop tętnił życiem. A były z nami:

  • Iza z sąsiedniej pracowni Leleń (klik).
  • Basia Olejniczak – Ach co za postać! Na każdej grupie warsztatowej ktoś opowiadał o „Pani Basi” u której uczył się szycia. Patrzę a tu na spotkanie autorskie wpada BAŚKA z rozwianym włosem – babka pełna energii! Z miejsca zostałem jej fanem no i wprosiłem się na kurs szycia żakietu ;P. Jeśli Ktoś w Szczecinie szuka szyciowego mentora, to to jest właściwa osoba KURSSZYCIA.PL (klik) Basia szyje też suknie ślubne i uwielbia dłuuugie welony PROJEKTOWANIE I SZYCIE SUKIEN ŚLUBNYCH (klik) 
  • Aga z Dalwi szyje (klik) – która pozuje do zdjęć w kultowych miejscach Szczecina (no dobra i ostatnio Dubaju).
  • Hania z Mam kota na szycie (klik) – perfekcjonistka w każdym calu – jestem zachwycony jej warsztatem. 
  • Oczywiście dołączyła Natalia Szyje (klik), z którą mam nadzieję coś wspólnie zmajstrować :)  
  • Angela z U Lipy (klik) – fanka haftu.
  • Iza z Uroczy drobiazg (klik), która zajmuje się nie tylko szyciem, ale rękodziełem szeroko pojętym. 
  • No i prze-zdolna Aga, która ze swoim facetem uprawia cosplay, jej haftowana kurteczka mnie zachwyciła, ale nie mogę jej odszukać na FB.

 

 

Reprezentantki Szczecińskiej blogosfery: Wyżej Natalia (Natalia szyje) i Hania (Mam kota na szycie) oglądają Ramonezkę, którą Iza (Lelen .eu) uszyła z … papieru wodoodpornego! Opad szczeny! Majstersztyk. Nawet podszewkę wszyła, jestem pełen podziwu. Zdolniachy w tym Szczecinie są! A niżej Karo (Uszyj mi mamo) z Agą (Dalwi szyje) i Hanią dyskutują o maszynkach Brother :)

 

 

Dotarliśmy do końca – chyba widać na tym zdjęciu, które zrobiliśmy w niedzielę wieczorem, tuż przed zamknięciem drzwi do Fabric Shop, że jesteśmy szczęśliwi i spełnieni. To jest Dream Team!

To tournee było dla mnie zarówno dużym przedsięwzięciem, przygodą jak i zrealizowanym marzeniem sprzed roku. Cieszę się niezmiernie, że się udało i kiedy patrzę na te wszystkie zdjęcia, to się wzruszam tym, jak wielu ludzi spotkałem i ile radochy mieliśmy RAZEM. Cieszę się też z wyzwań, frustracji i złości, o których nie piszę, a które towarzyszyły mi w równej mierze co śmiech i praca. O nich będzie pewnie więcej w historiach w nowej książce, której jeszcze nie piszę, ale zbieram do niej inspiracje. Dziękuję marce Brother z całym zespołem za wsparcie, wszystkim miejscom i ludziom którzy nas gościli no i przede wszystkim WAM – FANOM SZYCIA, bo bez Was, to wszystko nie miałoby sensu. Po napisaniu tego posta wiem, że nie jestem sam i że szycie zbliża ludzi! Zatem szyjmy dalej i wspólnie rozwijajmy ten trend społeczny!

 

 

 


POZNAŃ i URLOP


Nie martwcie się Poznaniacy, planujemy warsztaty u was po wakacjach, sprzedaż biletów ruszy na początku września – informację o starcie wyślę w newsletterz’e :). A do jesieni robię sobie przerwę. Blog pozostanie aktywny. Między moimi wyjazdami ciężko pracowaliśmy z Karolą i Kamilem, przygotowując dla was wspaniałe tutoriale. Razem z Tkaninami Karoliny będziemy przez całe wakacje szyć torby! Pamiętajcie, że w newsletterze (klik) będę wysyłał e-formy więc warto się zapisać. 

Dzisiejszy post jest nafaszerowany linkami, dlatego że chcę dzielić tę przygodę ze wszystkimi, których spotkałem i wspierać kreatywne działania innych twórców. Mam nadzieję, że wśród blogów i stron, które wspominam znajdziesz coś dla siebie, co zainspiruje cię do działania.

A teraz spełniony i niemiłosiernie zmęczony udaję się na kilkumiesięczny urlop

LEŚNIAK OUT

Komentarze: 15

Becia :) 23 maja 2018 o 12:58

dzizas, co za dawka mocy i energii :) chłopie! ja nie wiem jak Ty to udźwignąłeś, chylę czoła! :) łączysz, scalasz i inspirujesz, masz powera! dużo relaksu, spokoju i odpoczynku :*

Odpowiedz

    janlesniak 23 maja 2018 o 13:27

    Becia – też się zastanawiam. Chyba ludzie mnie nakręcają, ale fakt jestem warzywem niemalże :)

    Odpowiedz

Becia :) 23 maja 2018 o 13:59

chociaż sama byłam, widziałam na żywo i wiem, jakim wulkanem energii jesteś i jak obdzielasz świat mocą, to już po samych fotach widać ten żywioł :) Zasłużyłeś na niezakłócony odpoczynek i na to, żeby ktoś teraz naładował Twoje bateryjki, żebyś nam się nie zajechał – bo na zużycie Ciebie się nie godzimy! :D (nie piekły Cię wczoraj uszy? :P z psycho Zosią Samosią-Kasią rozpływałyśmy się wczorajszego wieczora w peanach na Twój temat :*)

Odpowiedz

    janlesniak 23 maja 2018 o 19:06

    Wczoraj piekł mnie tylko język od śledzików ostrych, które dostałem od Michała i Iwony z Fabric Shop na pożegnanie ;)

    Odpowiedz

Aga Przodowniczka 23 maja 2018 o 18:58

Super było spotkać szyciomaniaczki, super było Cię poznać.
Ps. Jestem ciekawa czy Aida wykonała swoje zadanie.

Odpowiedz

    janlesniak 23 maja 2018 o 19:05

    Aaahahahahahaaa – no ja nadal czekam na jej raport ;P Pozdrowionka!

    Odpowiedz

Diana 23 maja 2018 o 19:41

Wow, ale super trasa i tyle emocji i fajnych ludzi Sporo też miałam okazję poznać podczas WarSew. Kochane towarzystwo
Specjalne Buziaki dla ekipy z Gdańska.
Janku szyj nam 100 lat

Odpowiedz

Monika 23 maja 2018 o 21:16

Janku jak dla mnie jesteś mistrzem szycia, prowadzenia warsztatów i pisania bloga!!! I aż się wzruszyłam, że pamiętałeś o Słupsku :) ps. Mamy podobne gusta, bo też uwielbiam Wrocław i mam nadzieję, że niedługo tam zawitam :) a teraz już odpoczywaj, bo po takim tourne zasługujesz na to.

Odpowiedz

Kasia (nieZosia) 23 maja 2018 o 21:54

Misiu Jasiu, ja chcę ukraść Twoją pracę! Atomowy ładunek pozytywnej energii tu opisujeszi ja też tak chcę❤

Odpowiedz

Natalia 23 maja 2018 o 23:22

Whohahaha!!! Ja i prym?? No i zdjęcie „modlącego się Janka”… Wielkie muaa Ci za to!!

Odpowiedz

Andżela 25 maja 2018 o 17:50

Janku czas na zasłużony odpoczynek :) dzięki za wspomnienie o mnie w relacji. Mało o szyciu na blogu – obiecuję poprawę i do zobaczenia niedługo :)

Odpowiedz

Dalwi Szyje 25 maja 2018 o 20:45

Rzeczywiście turne! po całej Polsce !! Prawdziwa gwiazda i człowiek orkiestra!! Janek bardzo dziękuję za linkowania bo poznałam następne szycioholiczki, a myślałam, że znam już wszystkie:)! Bardzo mi miło było poznać!

Odpowiedz

    janlesniak 26 maja 2018 o 12:18

    I o to chodziło -żebyśmy się wszyscy poznawali :) Pozdrowionka

    Odpowiedz

Hania 26 maja 2018 o 12:32

Wspaniała relacja – to wszystko oddaje ducha tych spotkań. Wspaniała pozytywna energia szyciowa i nie tylko :D

Odpowiedz