Obrazek nagłówka

 

 

Dzisiaj mam dla was coś ekstra! Sukienka, którą zaprojektowaliśmy wspólnie z siedmioletnią Laurą, młodą aspirantką do roli projektantki ubioru, którą uszyłem na początku roku (sukienkę, nie aspirantkę). A dziś to wcale nie o kieckę mi chodzi a o Laurę własnie. Otóż moje spotkanie z nią było tak wesołą i ciekawą przygodą, że opisałem to w jednej z historyjek w mojej nowej książce. Na zachętę i dla podgrzania atmosfery przed premierą zamieszczam w tym poście fragmenty opowieści no i zdjęcia Laury. Mam przeczucie, że ci którzy przeczytają książkę, będą chcieli zobaczyć sukienkę no i przede wszystkim młodą szaloną projektantkę. A tak zupełnie przy okazji trzasnę też instrukcję szycia! Niech będzie jeszcze raz … Rzeczona książka nosi tytuł „Jak szyć spódnice i sukienki” i więcej o jej zawartości przeczytacie pod tym linkiem (KLIK). Nadal jest dostępna w promocyjnej cenie w przedsprzedaży na empik.com – oficjalna premiera już za niecałe dwa tygodnieeee 8-go listopada!!! JUHUUU!

 


FRAGMENT HISTORII Z KSIĄŻKI


– Janku, mam znajomego, którego siedmioletnia córka marzy o byciu projektantką ubioru. On bardzo chciałby jej pod choinkę sprezentować wizytę u prawdziwego projektanta w jego pracowni. No i tak sobie pomyślałam, że ty byś się do tego świetnie nadawał. Nie spotkałbyś się z nią?

Zapytała mnie o to Ania kilka tygodni przed świętami. Pomysł uważałem za przedni, choć wydawało mi się, że nie stanowię godnej reprezentacji świata mody. Przecież nie wypuściłem żadnej kolekcji od kilku lat, nie ubieram gwiazd, nie mam nawet własnej pracowni. Ania przekonywała mnie jednak, że chodzi przede wszystkim o fajne spotkanie i że chyba ważniejsze od blichtru jest to, jak ktoś potraktuje młodą aspirantkę. To mnie przekonało. Jednak branie wynagrodzenia za spotkanie z małą dziewczynką wydawało mi się nieetyczne. Upewniwszy się, że pseudopracownia w ciasnej kawalerce spełni oczekiwania młodej damy, zaproponowałem Robertowi (tacie), że może byśmy razem z Laurą (córką) zaprojektowali wspólnie sukienkę, którą ja później uszyję i to za nią tata zapłaci, a nie za samo spotkanie. Tak też zrobiliśmy […]

[…] Laura przyniosła pudełeczko pełne swoich projektów wykonanych techniką żelpena z brokatem na karteczkach samoprzylepnych. Łeb mi wybuchł – dziecięca wyobraźnia nie ma granic, byłem zachwycony przedziwnymi formami i zestawieniami kolorów, na jakie nie wpadłby sam Galiano. W dodatku do każdej sukienki zaprojektowane było w zestawie nakrycie głowy tak fantazyjne, że podczas wyścigów konnych Royal Ascot nie miałoby konkurencji.

 

 

Dla przełamania lodów też postanowiłem pokazać Laurze swój ostatni projekt. Wyświetliłem zdjęcia fioletowej sukienki, którą uszyłem dla Ninki.

– Jejuśku, jaka piękna! – krzyknęła Laura, wykonując piruet, po czym zaczęła dopytywać o Ninkę z ewidentną nadzieją, że może ona gdzieś tu się kręci i będzie szansa się zakoleżankować. Okazało się, że tata pokazał jej wcześniej mój blog i post o sukience wykonanej według projektu mojej siostrzenicy (LINK). Ach, myślę, że młode projektantki mogłyby się świetnie dogadać. Kiedy pokazałem Laurze materiał, z którego szyłem sukienkę, uznała jednak, że jej się nie podoba. Za blady, jak zresztą większość materiałów na półkach. Szybko wpadłem na pomysł, żeby wybrać kolory z wzornika nici do haftu, jako że na regałach nie miałem zbyt wielu odcieni kochanych przez małe dziewczynki, czyli różu i fioletu. Laura z kolei równie szybko zapomniała, po co przyszła, i zaczęła opowiadać o różnych rzeczach, które robi albo ma. Jednym słowem lody zostały przełamane. […]

 

 

[…]  Kiedy wybrała swój ulubiony rysunek, zmroziło mnie! Jejuśku, jak ja to zrobię? Jak tu młodej Coco Channel wyjaśnić, nie blokując jej zapędów twórczych, że tysiąc falbanek i sznury różyczek owinięte wokół sukienki, niczym łańcuchy na choince, są wspaniałym rysunkiem, który jednak na żywo mógłby nie spełnić jej oczekiwań? W dodatku Laura postanowiła połączyć fioletowy i żółty, co oczywiście na rysunku wyglądało wesoło, ale na żywo to pstrokacizna, chyba że dogra się odcienie idealnie. Czułem, że muszę sprytnie poprowadzić projekt w stronę czegoś wykonalnego i atrakcyjnego, ale tak, aby współgrało to z wizją projektantki. Czyli wszedłem w rolę konstruktora i krawca, który sprowadza wizję początkującego projektanta na ziemię. 

 

 

A tu młoda wskazuje dwa najbardziej intensywne odcienie fioletu i żółci na karcie kolorów.

– A nie wolisz tych? – zapytał z rozczarowaniem w głosie tata, wskazując na pastele.

„Acha! Jest sprzymierzeniec”, pomyślałem. „Popracujemy nad nią”.

Ucieszyłem się, że tata gra w tej samej drużynie co ja, czyli: spełnianie dziecięcych marzeń spełnianiem dziecięcych marzeń, ale ostatecznie chcemy, żeby Laura miała ładną sukienkę. Powoli sznury różyczek zaczynały ewoluować w stronę wstawek z dzianiny w kolorze banana. Wtedy przypomniałem sobie o bananówie, spódnicy popularnej w latach siedemdziesiątych, to taka maxi z modułów owijających się wokół sylwetki. Pokazałem Laurze zdjęcie z internetu jako alternatywę, sugerując, że falbany i sznury różyczek mogłyby obciążyć spódnicę i nie będzie się ona kręcić. Ha! Wytoczyłem najcięższe działa, przecież kręcenie to podstawa! Sugestia przypadła do gustu. Ostatecznie jakoś w zamieszaniu Laura zapomniała, że fioletowy z sukienki Ninki jej się nie podobał, i uznała go za kolor idealny. Trzeba przyznać, że w towarzystwie bananowego wyglądał wybornie, tata będzie zadowolony, bo ostatecznie wybraliśmy pastele. Etap projektowania zamknęliśmy z bardzo mglistą wizją sukienki, jednak wiedziałem, że dopracuję ją podczas szycia! […] ”


CDN 


O tym co działo się dalej przeczytacie w książce, a na projektowaniu się nie skończyło :) Było jeszcze szycie no i oczywiście sesja zdjęciowa. Oto kiecka, którą dziś szyjemy prezentowana przez autorkę! 

UWAGA!

RODZICE LAURY WYRAZILI ZGODĘ NA PUBLIKACJĘ ZDJĘĆ SWOJEJ CÓRKI TYLKO I WYŁĄCZNIE NA TYM BLOGU, KOPIOWANIE I PUBLIKOWANIE ZDJĘĆ W JAKIMKOLWIEK INNYM MIEJSCU JEST NIEZGODNE Z PRAWEM! 

 

 

Laura przed obiektywem okazała się prawdziwą DIVĄ (ku zaskoczeniu swojego taty, który był przekonany, że jest nieśmiałą dziewczynką). No a na dodatek okazało się, że jest baletnicą, i to taką, której zgubiony but absolutnie nie przeszkadza. Po prostu SZAŁ!

 

 

Więcej zdjęć Laury znajdziecie na końcu posta. Zanim zaczniemy instrukcję jedna informacjo-refleksja: podejrzewam, że może to być ostatni  tutorial na tym blogu, obiecałem sobie opublikować go ze względu na powiązanie z książką (podobnie jak poprzedni O HAFCIE). Od dłuższego czasu mielę w sobie pomysły na to czym teraz się w życiu zająć? Blog będzie mi towarzyszył na pewno, ale planuję zmienić nieco jego rolę, o czym wspominałem jakiś czas temu. Za dwa tygodnie ruszy czas promocji nowej książki, który jak już wiem z doświadczenia pochłonie mnie całkowicie, więc będzie cisza. A potem, kiedy złapię oddech, przyjdzie pora na decyzję co dalej! Zatem ci, którzy lubicie to, co tu robiłem do tej pory, proszę traktujcie tego posta jak dobry deser po obfitym posiłku! 

 

 

PRZYGOTUJ:

  • dzianinę na sukienkę. Ja użyłem wiskozy z lycrą o splocie jersey. Ilość oszacuj po przygotowaniu form – taka kreacja konsumuje dużą ilość materiału.
  • mnóstwo papieru do form, będzie trochę rysowania.
  • metr krawiecki, ołówek i linijkę.
  • Nożyce, szpilki i mydło krawieckie. 

Na zdjęciu są też flizelina i guziczki, ponieważ pierwotnie planowałem wykończyć dekolt podobnie jak w sukience Ninki (to ta wyżej z różową różyczką), czyli zrobić zapięcie na ramieniu i odszycie w dekolcie. Jednak postanowiłem uprościć kreację. Tę dla Ninki wykańczałem w ten sposób, ponieważ wierzchnia warstwa była z nieelastycznego szyfonu a jedynie podszewka z wiskozy (o zgrozo łączyłem szyfon i wiskozę z lycrą – masaaakra do szycia). Natomiast sukienka Laury cała jest elastyczna, więc dekolt mogłem wykończyć zwykłym ściągaczem.

PRAWA AUTORSKIE

Instrukcja szycia zamieszczona poniżej jest materiałem dla osób uczących się szycia i konstrukcji. Publikuję ją po to, aby moi odbiorcy mogli uszyć ją dla siebie lub swoich bliskich, ale przede wszystkim, aby wyjaśnić jak tworzyć specyficzny rodzaj cięć. Na tej bazie proponuję przygotowywanie własnych projektów. Sukienka opisana w tym poście jest wspólnym projektem Laury i moim i nie wyrażamy zgody na wprowadzanie jej do sprzedaży w jakiejkolwiek marce lub na jakimkolwiek fanpage’u. 

 

 

FORMA:

1. Zacznij od odbicia formy od t-shirta dziewczynki, dla której szyjesz sukienkę. Instrukcję znajdziesz TUTAJ (KLIK). Następnie pogłęb dekolt (opcjonalnie) i zaplanuj cięcie w talii. UWAGA! Jeżeli szyjesz z tak elastycznego, a jednocześnie tak ciężkiego, materiału jak wiskozowy jersey z lycrą, weź pod uwagę fakt, że sukienka naciągnie się pod własnym ciężarem, dlatego zaplanuj cięcie 2-3 cm wyżej niż talia faktyczna. NITKA PROSTA odpowiada linii środka bluzki (złóż bluzkę w pionie na pół, aby ją wyznaczyć) – ja nie zaznaczam jej na rysunku, ale ty zaznacz ją na każdym elemencie w kolejnych krokach, aby ułatwić sobie układanie form na materiale podczas cięcia.  

2. Przerysuj osobno formę przodu i tyłu. Zaplanuj szerokość bananowych wstawek B oraz odległość między nimi (u mnie A = 2B ale to nie jest zasada, możesz zaplanować inne proporcje). Zwróć uwagę, że na bokach połowa odległości A wypada na przedzie a połowa na tyle. 

3. Podpisz każdy element: oznacz górę i dół oraz ponumeruj je kolejno, aby nie pogubić się podczas krojenia i szycia. Do tak przygotowanej bluzki dosztukujemy spódnicę składająca się z modułów. W sumie potrzebne będzie 6 jednakowych modułów, które połączysz z bananowymi paskami oraz 6 jednakowych modułów, które połączysz z fioletowymi częściami bluzki. Nadamy im kształt rozciągniętych rombów po to, aby owijały się skośnie wokół sylwetki. 

 

 

4. Zacznij od węższego modułu z bananowej dzianiny. Ustal długość spódnicy C. Na szczycie moduł powinien być tej samej szerokości co bananowe paski w bluzce B. Na dole szerokość zależy od twoich upodobań u mnie D = 24 cm. UWAGA! Ważne, aby szerokość modułu była taka, aby w biodrach spódnica miała trochę luzu (w najgorszym przypadku dzianina się naciągnie a sukienka stanie się obcisła w biodrach). Jak to skontrolować? Spódnica będzie się składać z sześciu wąskich bananowych modułów oraz z sześciu szerokich fioletowych modułów (patrz krok 9). Zmierz na jakiej wysokości w module wypadną biodra: górna krawędź modułu powinna na sylwetce wylądować w talii, odmierz od niej odległość równą odległości od talii do bioder. W tym miejscu szerokość modułu bananowego plus szerokość modułu fioletowego, powinny stanowić 1/6 obwodu bioder + luz

5. Zaznacz oś środka modułu (ciemno szara linia) – jest to NITKA PROSTA, zachowaj przynajmniej jej fragment na module, po jego modyfikacjach w kolejnych krokach! Podziel moduł na równe części (ja podzieliłem na 12).

6. Rozsuń części modułu tak, aby odległość między środkiem każdego fragmentu była taka sama – u mnie E = 5 cm. Im mocniej rozsuniesz elementy, tym bardziej skośny stanie się moduł i po zszyciu wszystkie paski będą wyraźniej owijać się wokół sylwetki. Jak widzisz na zdjęciach Laury, 5 cm rozsunięcia dało efekt lekkiego skosu. 

7. Teraz najtrudniejsze. Wymodeluj kształt modułu po rozciągnięciu elementów. Zacznij rysować linie boków (ciemno szare linie) od kantów górnej krawędzi, niemal od razu zakręć płynnie tak, aby już od drugiego lub trzeciego elementu zacząć łączyć ich dolne krawędzie (zielone punkty). W pierwszym elemencie od góry staraj się zachować taki kształt linii boku, aby fragment który zetniesz po lewej stronie (zielony trójkąt) był mniejszy lub równy w szerokościach fragmentowi, który dodasz po prawej stronie (różowy trójkąt), to zapewni utrzymanie właściwej szerokości w biodrach. Na koniec narysuj linię środka (różowa linia).

UWAGA! Niestety tę operację robiłem trochę na oko. To dlatego ta spódnica nie trafiła do książki – nie ma tu stuprocentowo sprawdzonej zasady, trzeba modelować z wyczuciem. Kształt lewego i prawego boku w każdym module są nieco inne, a będą razem zszywane. W elastycznej dzianinie za pomocą żelazka bez problemu nad nimi zapanujesz, jednak po zszyciu ich zmieniają się nieco szerokości w stosunku do pierwotnego, prostego modułu. W dodatku, przy takich skosach w delikatnych materiałach, mogą powstać niespodzianki i spódnica może zmienić np. obwód bioder. To dlatego potrzebny był luz, aby mieć zapas na błędy. Zatem polecam formę takich skośnych klinów jedynie w elastycznych dzianinach i dla spódnic niedopasowanych w biodrach. 

8. Na wymodelowanych liniach odmierz tę samą wielkość. Zmierz najpierw lewy bok = F. Następnie tę samą długość odmierz na linii środka oraz na linii prawego boku. Połącz je rysując linię dołu. UWAGA! Dzianina po wycięciu i zszyciu elementów, na pewno naciągnie się po skosie pod wpływem grawitacji,  co spowoduje że spódnica będzie za długa. Możesz ją nieco skrócić już na tym etapie, lub zrobić to podczas przymiarek. Ja swoją skracałem o 15 cm (!!!) pamiętaj, że każdy materiał pracuje inaczej, więc nie traktuj tych 15 cm jako wytycznej!

 

 

9. Szerszy moduł z fioletowej dzianiny powinien być tej samej długości co bananowy. Szerokość górnej krawędzi powinna pokrywać się z szerokością fioletowych elementów w bluzce = A. Szerokość dołu powinna być większa niż w bananowym module, w takiej samej proporcji jak stosunek A i B.  U mnie A = 2B, zatem G = 2D czyli 48 cm.

10. Potnij moduł, rozciągnij, wymodeluj linie boków oraz wyrównaj ich długości na tej samej zasadzie co w bananowym module. Długość F może nie kończyć się na krawędzi dolnego elementu, to zależy od stopnia rozkloszowania modułu i od rozsunięcia elementów. 

11. Aby nadać spódnicy kształt kwiatka lilii, dodatkowo rozkloszowałem dół zachowując długość linii boków F. Na koniec rozkloszowane boki połączyłem z linią środka. Ważne aby linia dołu przecinała się z liniami boków pod kątem prostym lub zbliżonym do prostego. 

12. Tę samą operację przeprowadź na bananowym module. 

 

 

I gotowe! Każdy element bluzki sparuj z odpowiedniej szerokości modułem. Będzie tego masa, w dodatku kształty są tak dziwne, że rozłożenie ich na materiale powoduje masakryczne zużycie i odpady. Na powyższej grafice formy ułożone są zgodnie z nitką prostą, szare tło odpowiada materiałowi rozwijanemu z beli od góry do dołu (oczywiście elementy nie powinny na siebie zachodzić podczas krojenia). Dla zmniejszenia zużycia nie łączyłem elementów góry z modułami w całość – pozostawiłem cięcie w talii i dzięki temu zaoszczędziłem masę materiału. A na zdjęciu poniżej dowody na poszukiwania właściwego kształtu, to tak na wypadek gdyby komuś się wydawało, że opracowanie konstrukcji i przygotowanie takiego tutorialu to pierdnięcie – o nie, to jest masa pracy ;P i poszukiwań. W mojej sukience wolałem uniknąć ryzyka, jako że była dosyć dopasowana w biodrach, dlatego bananowy klin zrobiłem łącząc prawe górne kanty i lewe dolne kanty każdego elementu pociętego modułu, co sprawiło, że jest szerszy. No i rozkloszowałem moduły w dolnej części trochę mniej fantazyjnie. 

 

 

Dla ułatwienia zszywania wykonaj znaczniki na wszystkich elementach bluzki. Na formach, zanim rozetniesz je na paski w kroku 3, zaznacz kilka miejsc na każdym łuku, tak aby były widoczne na obydwóch elementach po rozcięciu. Podczas krojenia przerysuj je na materiał – zszywając elementy spinaj ze sobą znaczniki. 

 

 

SZYCIE:

Tłumaczenia nie będzie zbyt wiele, bo szycie nie jest skomplikowane – po prostu zszywamy wszystkie paski i moduły do kupy, ale nie oznacza to wcale, że szycie tej kiecki jest łatwe. Zszywanie takich łuków jest pierońsko trudne – nie będę oszukiwać. Po złożeniu dwóch elementów do szycia, tak aby stykały się prawą stroną materiału, łuki stają się wygięte w przeciwnych kierunkach. Dzianina z jednej strony ułatwia tę pracę, ponieważ dzięki swojej elastyczności poddaje się kształtowaniu, jednak z drugiej strony ta jej elastyczność utrudnia niesamowicie samo zszywanie po takich skosach (które się niesamowicie naciągają). Dlatego owerlok jest KONIECZNY nawet nie próbuj podchodzić do tego z zygzakiem!!!

Zaczniemy od skompletowania najbardziej newralgicznego punktu. Przygotuj: fioletowy moduł, fragment przodu bluzki z linią prawego boku oraz fragmencik tyłu uzupełniający ten bok (patrz zdjęcie niżej). 

 

 

Najpierw zszyj fragmencik tyłu z przodem, ale UWAGA tylko na połowie długości od linii talii (w tym miejscu użyłem zyg-zaka, tylko dlatego, że to maleńki fragment). Następnie do tak połączonych elementów doszyj moduł. To samo zrób z tyłem bluzki.

 

 

Połącz każdy element bluzki z dopasowanym do niego modułem. Następnie pozszywaj każdy moduł z kolejnym, tak aby skompletować cały tył bluzki i spódnicy. Na końcu doszyj boczny moduł zszyty w poprzednim kroku. Brzmi prościutko … tylko tak brzmi, jak widzisz na poniższym zdjęciu linia talii w kilku modułach minęła się podczas szycia. Wierz mi fastrygowałem i przygotowywałem te elementy długo do szycia, jednak przy takich skosach, elastycznej dzianinie i przy odległości 2 cm od noża do igieł w owerloku niestety prawie niemożliwe jest zapanowanie na tym szwem. Wystarczy milimetr różnicy na szwie i cięcia mijają się jak pijane, szyjąc sami się przekonacie ;). Nie poprawiałem, zbyt delikatny materiał aby pruć. SHIT HAPPENS. Następnym razem wykonam dosyć gęste stębnowania, aby połączyć cięcia idealnie i dopiero wtedy podejdę do owerloka. 

 

 

Kiedy skompletujesz tył, doszyj do niego boczny moduł, od którego zaczęłaś szycie. To dlatego linię boku zszywaliśmy tylko do połowy – aby łatwo było teraz połączyć elementy. 

 

 

Kiedy zszyjesz moduł i bananowy pasek bluzki z fioletowym bocznym fragmencikiem, zaszyj linię boku. Domyślasz się co dalej prawda? Dosztukuj wszystkie moduły, aby skompletować przód, a na koniec połącz ostatni moduł z tyłem, w ten sam sposób co zdjęcie wyżej i niżej.

 

 

Pozostało doszyć rękawy i wszyć ściągacz – o tym więcej przeczytasz w poście o szyciu T-shirta TUTAJ (KLIK). A jako wisienka na torcie róża! W Outlecie Tkanin znalazłem kawałek organzy w bananowym kolorze i pomyślałem, że mimo iż projekt paska nie przewidywał, to Laura na pewno ucieszy się, że jakaś różyczka jednak na sukience się pojawi :) O tym jak robię takie różyczki pisałem chyba w poście o sukience Ninki podlinkowanym na początku posta. 

 

 

I na koniec jeszcze raz Młoda Diva w wydaniu już kompletnie rozszalałym i wesołym!!! No i dla przypomnienia:

UWAGA!

RODZICE LAURY WYRAZILI ZGODĘ NA PUBLIKACJĘ ZDJĘĆ SWOJEJ CÓRKI TYLKO I WYŁĄCZNIE NA TYM BLOGU, KOPIOWANIE I PUBLIKOWANIE ZDJĘĆ W JAKIMKOLWIEK INNYM MIEJSCU JEST NIEZGODNE Z PRAWEM! 

 

 

Laura przyprowadziła ze sobą swojego przyjaciela (ten po lewej), który od razu zakumplował się z moim Kickiem (ten przewrócony po prawej) – Kicek, generlanie zazwyczaj jest wkurzony i nie lubi pozować :D hahahaa. Pod koniec wyglądało na to, że modelka powolutku zaczyna tracić entuzjazm, zachęciłem ją wołając z za obiektywu: 

– Laura dawaj coś z uśmiechem! (efekt na tym pierwszym zdjęciu)

– NIE! teraz z żalem i ze smutkiem! – Krzyczy Laura (tuż przed odrzuceniem głowy w tył na drugim)

… a ja wybuchłem ?!? Skąd ona ma takie pomysły? 

 

 

No i takie? Kiedy skończyliśmy śmiało przymaszerowała wprost przed obiektyw. Coś czuję, że w młodej drzemie prawdziwa gwiazda!

 

 

ZATEM ZEGNAMY SIĘ Z WAMI RAZEM Z LAURĄ, BANANÓWĄ I OGROMNA DOZĄ ENTUZJAZMU!!!

 

 

A jeśli ta sukienka wydaje ci się zbyt trudna, albo jesteś dopiero na początku przygody z szyciem lub zastanawiasz się jak w ogóle zacząć? Pomoże ci w tym moja pierwsza książka „O szyciu prosto, kreatywnie i modnie”, w której omawiam podstawy szycia oraz pracę z dzianinami. Na mieście mówią, że warto ją mieć :P hyhy. Bo ja nie mam co do tego wątpliwości, ale oczywiście jako autor nie jestem obiektywny. HA.! 

UDANEGO SZYCIA I NIECH ISKRY LECA SPOD IGŁY!!!

 

Ten post przygotował dla was Janek

 

Komentarze: 2

Dorota 31 października 2017 o 09:13

Dobrze na mieście mówią:). We Wrocławiu też:)) Książka jest świetnie napisana, ciekawa i zachęca do działania. To najlepszy poradnik od lat. Dzięki Tobie uszyłam swoją pierwszą bluzkę! Potem dla znajomej, a moimi sukienkami odwzorowywanymi z ulubionej bluzki zachwycają się gimnazjalistki, licealistki i … koleżanki z pracy. Nie mogę się doczekać premiery najnowszej książki.

Sukienka dla Laury jest obłędna i perfekcyjna. Uważam, że jesteś nie tylko bardzo uzdolnionym twórcą, ale i pedagogiem. Trzymam kciuki za wszystko co robisz.

Pozdrawiam, Dorota Pająk-Puda

Odpowiedz

    janlesniak 31 października 2017 o 10:20

    Dorota – dziękuję ci bardzo za ten komentarz :) Potrzebowałem dzisiaj takiej motywacji i wsparcia. Muah!No i gratuluje kiecki, którą się zachwycają pokolenia – haha! :D

    Odpowiedz