Obrazek nagłówka

 

 

Dziś nieco nietypowy post. Od kiedy prowadzę bloga i wydaję książki zdarza się, że piszą do mnie ludzie, którzy razem z moimi poradami i tutorialami stawiali pierwsze kroki w szyciu. Chwalą się swoimi dziełami, często dziękują za inspirację, czasem dostaję też krytyczne uwagi i sugestie na temat tego, co warto byłoby poprawić w kolejnych książkach. Jednym słowem czuję, że moja praca poszła w świat i inni z niej korzystają. O jednej z takich osób chcę wam dziś opowiedzieć, choć podejrzewam, że dla wielu szyjących maniaków nie jest to postać anonimowa. Magda Lipczyńska (bo o niej mowa) prowadzi od kilku miesięcy fanpage Lans Dwa Trzy Magdalena Lipczyńska i aktywnie uczestniczy w życiu najlepszych grup szyciowych na FB. Dlaczego spośród mnóstwa osób, które się do mnie odezwały postanowiłem napisać właśnie o niej dowiecie się z dalszej części posta.

Kiedy wiosną 2017 roku dostałem od Magdy wiadomość ze zdjęciami pierwszych uszytych przez nią rzeczy, pogratulowałem jej i zagrzałem do dalszego boju, w duchu jednak byłem szczerze zaskoczony tym co stworzyła jako osoba początkująca.

Magda pisała, że szycie odkryła w lutym, kiedy razem z teściową zasiadła pierwszy raz w życiu do maszyny odziedziczonej po swojej babci. Chwilę później w jej ręce wpadła moja pierwsza książka „O szyciu prosto, kreatywnie i modnie” i dała jej mega kopa do rozwoju. Podziękowała mi za jasne instrukcje, które pozwoliły jej jako zupełnemu laikowi rozgryźć zarówno podstawy konstrukcji jak i szycie, dzięki czemu szybko odważyła się stawiać dalsze kroki i rozpoczęła eksperymenty z formami z Burdy. Marzyła też o tym, aby wybrać się na kurs szycia do Ultramaszyny, jednak dopiero co urodzona córeczka zatrzymała ją w domu. Mimo to szyła, pruła i znowu zszywała – rozwijała się we własnym zakresie. Jak większość czytelniczek zaczęła od nietoperza, ale ku mojej radości uszyła również bluzkę z raglanem z rozdziału 14 i w dodatku wprowadziła do niej pewne modyfikacje. To dobrze wróżyło.

 

 

Miałem przeczucie, że jeszcze o Magdzie usłyszę. I rzeczywiście, późną wiosną Ultramaszyna ogłosiła konkurs na najciekawszą interpretację hiszpanki, która miała być hitem zbliżającego się lata. Ponieważ zarówno Ewka jak i ja przygotowaliśmy instruktaże szycia tej kiecki na dwa różne sposoby, zostałem zaproszony do Jury. Magda była jedną z uczestniczek a jej hiszpanka z motywem flaminga była w czołówce, choć ostatecznie nie wygrała. I tu zdarzyło się coś, za co Magda zyskała mój ogromny szacunek. Napisała do mnie maila z prośbą o konstruktywną krytykę, aby dowiedzieć się co mogłaby poprawić i na co zwrócić uwagę w swoim dalszym rozwoju. Mam doświadczenie w pracy ze studentami i wiem jak udzielać konstruktywnych rad, aczkolwiek jestem wtedy bezlitośnie szczery. Ku mojemu zaskoczeniu Magda przyjęła krytykę i podziękowała mi za poświęcony jej czas. W oceanie  fejsbukowych hejtów, fochów, docinek, nadwrażliwości i szalejących gówno-burz było to dla mnie kompletnym zaskoczeniem. Dojrzała ogarnięta laska, pomyślałem. Co więcej widziałem, że te rady wprowadziła w życie.

 

 

Kiedy dołączyłem do grupy SZYCIE-WYKROJE-DIY w której dziewczyny (i kilku chłopaków) nie tylko wymieniają się wiedzą i doświadczeniem ale też pokazują co stworzyli, Magda regularnie pojawiała się na mojej tablicy. Z przyczajenia obserwowałem jak się rozwija i byłem absolutnie zafascynowany tempem jej postępów i coraz lepszą jakością ubrań. Ogromnym plusem jej prezentacji były zdjęcia robione przez jej męża, który do dziś pozostaje szarą eminencją na FB. Z czasem również one zaczęły być coraz wyższej jakości a sesje coraz lepiej zaplanowane. Jednym słowem czułem, że duet Lipczyńskich zna się na tym co dobre, świetnie się uzupełnia i coraz lepiej się bawi. Brakowało tylko jednego. Magda przed obiektywem miewała syndrom RBF (resting bitch face  ;P, aahahaha, sorry Magda – muah). Syndrom ten polega na tym, że osoba fotografowana niezamierzenie i nieświadomie przybiera poważny wyraz twarzy, który łatwo zinterpretować jako wkurzony. Pod jej postami oprócz zawrotnej ilości komplementów coraz częściej pojawiały się komentarze zagrzewające ją do uśmiechu. UDAŁO SIĘ – prezentując piżamki wraz ze swoją córką, nieoczekiwanie jak grom z jasnego nieba, Magda się uśmiechnęła!!! A potem poszło już jak z górki, od tamtej pory w każdym poście przynajmniej jedno zdjęcie jest radosne, a na niektórych Magda wręcz się wygłupia – to moim zdaniem niesamowicie ociepliło jej wizerunek. Nic więc dziwnego, że jej Fanpage w ciągu kilku miesięcy zdobył  ponad 2500 folowersów a jej zdjęcia ukazały się w niejednej Burdzie.

 

 

I tak docieramy do momentu, kiedy Magda zaskoczyła mnie po raz kolejny. Otóż jesienią 2017 roku tuż przed premierą mojej drugiej książki „Jak szyć spódnice i sukienki” byłem na krawędzi załamania. Kompletnie wykończony pracami nad książką i przygotowaniami do promocji, rzadko opuszczałem swoją norę na Muranowie. Żyłem w poczuciu, że świat o mnie zapomniał i że ja chyba w Warszawie nie wytrzymam dłużej. Wydawało mi się, że wszystko tu jest interesowne – relacje między ludźmi, współprace, nic nie działo się za darmo, nic z ludzkiej potrzeby dzielenia się. Dawno nie doświadczyłem poczucia, że ktoś zrobił coś dla mnie o tak, bo po prostu chciał pomóc (swoją drogą, wtedy ja również, od dłuższego już czasu, nic bezinteresownego nie zrobiłem dla innych  – ale to temat na osobną historię). Aż tu pewnego dnia Lipczyńska pisze:

„ Janek ja mam już całkiem sensowne zasięgi, jeśli potrzebujesz wsparcia przy promowaniu książki, to ja ci chętnie pomogę. Mogłabym na przykład uszyć jedną z sukienek z książki do najnowszego posta. Co ty na to?”

No a ja się wzruszyłem oczywiście. Czyli jednak są ludzie, którzy po prostu chcą (w tym samym czasie jeszcze kilka osób, ni z gruchy ni z pietruchy się odezwało i „zaopiekowało” mną, zadając kłam moim dramatycznym wyobrażeniom na temat życia w Warszawie – to było fantastyczne). Magda jest mega konkreciarą i szybką realizatorką, dlatego tydzień później już razem działaliśmy, ja przygotowałem jej siatkę podstawową i wydrukowałem instrukcję szycia, a ona kilka dni później wpuściła do internetu tę kiecunię, która swoją drogą zrobiła furrorę.

 

 

Post Magdy bardzo dużo osób zachęcił do zakupu książki, za co byłem jej niezmiernie wdzięczny. No ale sami powiedzcie czy ta kreacja nie jest fantastyczna?! Możecie taką uszyć sami, zajrzyjcie do rozdziału 12 książki „Jak szyć spódnice i sukienki” to jest jedna z moich ulubionych kreacji z tego poradnika. Niebawem uszyję koleżance sukienkę ślubną na bazie tego projektu.

 

 

Post Magdy miał tak dobry efekt, że postanowiliśmy powtórzyć akcję przed Świętami Bożego Narodzenia. Tym razem na tapetę poszedł płaszczyk z książki „O szyciu prosto, kreatywnie i modnie” oraz spódnica ołówkowa z „Jak szyć spódnice i sukienki”. W międzyczasie Magda dostała pracę w Ultramaszynie! Bardzo trzymałem za nią kciuki, kiedy się dowiedziałem, że wysłała swoje CV. Zdążyłem ją już poznać jako otwartą, skuteczną i rezolutną osobę a takich w świecie szycia potrzeba jak najwięcej, abyśmy razem rozbuchali ten społeczny trend do rozmiarów, które spowodują że szycie wejdzie do kanonu hobby na zawsze!

 

 

Podczas wigilijnego spotkania w Ultramaszynie, gdzie Magda biegała w czerwonej sukni (dostała ksywkę Pani Mikołajowej) i rozlewała grzane wino nowo przybyłym gościom, zapytałem jej czy naprawdę nigdy nie szyła?

– Moja babcia, kiedy byłam małą dziewczynką szyła piękne kostiumy i suknie balowe z niemieckich burd, ale ja sama nigdy nie spróbowałam, aż do tego roku.

– O rany, teraz rozumiem – ty masz szycie we krwi, odziedziczyłaś to po niej!

Magda nie tylko pięknie szyje ale przede wszystkim jest odważna w swoich działaniach i sięga po to czego pragnie. Podziwiam ją za to. Piszę ten post, ponieważ cieszę się niesamowicie, że moje książki miały swój udział w jej historii.  Sami powiedzcie, czy nie czujecie się chociaż trochę zainspirowani do działania przez projekty i postawę Magdy? Wszyscy się zastanawiają co też Lipczyńska z tym zrobi, to cecha dzisiejszych czasów „masz zasięgi? Rób na tym kasę”. A Magda zawsze na takie sugestie spokojnie i rozsądnie odpowiada:

– Wiecie co, ja się po prostu dobrze bawię. Rozwijam swoje hobby, fotografia to hobby mojego męża. To jest ekstra, że nasze pasje się uzupełniają i razem możemy się cieszyć wspólnym rozwojem i kreatywnym czasem. To mi wystarczy.

Jestem niezmiernie ciekaw co jeszcze Magda uszyje? Jeśli wy też, to śledźcie jej FB fanpage i Instagram, na pewno was zaskoczy. 

 

 

A tutaj dla przypomnienia moja pierwsza książka, z którą Magda uszyła nietoperza i bluzę raglanową z początku posta oraz płaszczyk z przedostatniego zdjęcia :) Do zobaczenia w kolejnym poście!

 

Ev 16 lutego 2018 o 10:06

Od niedawna śledzę Twojego bloga. Jest świetny, a ten wpis wyjątkowo inspirujący! Dziękuje :)


    janlesniak 16 lutego 2018 o 13:00

    Ewelina – dzięki, że tu zaglądasz, no i ciesze się, że postać Magdy cię inspiruje – mnie też :)


Graża 16 lutego 2018 o 11:53

Od 10 roku życia szyję na maszynie(Aktualnie mam 14). Na początku gdy dostałam moją pierwszą maszynę do szycia , z trudem udawało mi się ją właczyć bo nie wiedziałam jak działa. Po kilku dniach prób udało mi się coś uszyć . Oczywiście nie uszyłam nie wiadomo czego lecz i tak byłam z tego dumna jak nikt. I tak przez 4 lata szyłam od czasu do czasu . Nie zawsze miałam czas, wenę bądź ochotę . Co roku podczas wakacji jeździłam na obóz dla początkujących osób szyjących na maszynie i co roku podszkalałam się i utwierdzałam się w przekonaniu, że to jest to co sprawia mi przyjemność to co możliwe, że chce robić w życiu . Kilka miesięcy temu kilka razy przychodziłam do pani bibliotekarki z pytaniem czy jest jakaś książka o szyciu. Kilka dni później po moich prośbach pani zamówiła w końcu książkę. Nie wiedziałam jaka to będzie książka ale pani mówiła mi, że jest to jakaś nowość i będe zachwycona . Gdy książka nareszcie pojawiła się w bibliotece jak najszybciej ją wypożyczyłam . Przeglądając ją stwierdziłam, że jest świetna. wszytsko jest dokładnie opisane , wszytskie potrzebne rzeczy są wypisane itd.Była idealna dla osób , które wiedzą jak coś uszyć ale jeszcze nie są zaawansowani . Uszyłam kilka rzeczy z niej i gdy oddawałam ją do biblioteki okazało się, że powinnam ja oddać miesiąc wcześniej. Póżniej nie szyłam nic na maszynie. Nic od września aż do lutego . W lutym gdy byłam chora i leżałam na łóżku stwierdziłam, że potrzebuję jakiejś nowej torby . Oczywiście od razu wykreśliłam pomysł kupowania jakiej kolwiek torby tylko stwierdziłam, że pora w końcu jakąś uszyć. Tak przez jeden dzień szukałam na Youtube i na różnych blogach modowych , które wyświetliły się w Google idealnej torby , którą dam radę uszyć. Aż w końcu znalazłam twój kanał z torbą dla majsterek i po prostu zakochałam się w tych torbach. Nie uszyłam na razie podszewki do torby ponieważ nie mam wystarczającej ilości materiału więc na razie nie jest jeszcze uszyta do końca . Mimo wszystko gdy skończyłam szyć na tyle ile pozwalała mi ilość materiału byłam z siebie dumna . Dzięki temu dostałam taką energie do działania. Pózniej zaczełam przeglądać twojego bloga . Wszystkie zdjęcia są piękne . Wszytko jest napisane jasno i wyraźnie . Teraz mam zamiar kupić twoje książki by podszkolić się w szyciu i możliwe żeby stwierdzić czy to jest to co chce robić w życiu . Teraz pisząc to myślę nad tym i chyba tak . Szycie to jest to co chce robić , to co kocham robić i mam zamiar robić.

Pozdrawiam.
Chyba najmłodsza czytelniczka tego bloga
Graża


    janlesniak 16 lutego 2018 o 12:59

    Graża – no to dodałaś mi skrzydeł! Bardzo się cieszę, że działasz, z przerwami ale konsekwentnie, i powiem ci że to jest wspaniałe, że mając 14 lat już zaczynasz odkrywać co chcesz w życiu robić – obiecuje ci, że szycie i projektowanie to jest super przygoda, im więcej umiesz, tym więcej chcesz robić. Trzymam za ciebie kciuki!!!


Jola 16 lutego 2018 o 18:03

Z ciekawoscia przeczytalam twoj post. Sympatycznie, milo, cieplo i tak jakos” po ludzku”:))). Wiem juz ze „zmusze”;) moja siostrę na zakup twoich ksiazek dla mnie( mieszkam za granica). Na poczatek wykorzystalam swietny filmik o szyciu plecaka. I tutaj
Magde obserwuje juz od dłuższego czasu i jestem jej szyciem, wykonaniem, pomyslami i doborem materialow zafascynowana. Juz cieszę sie na wglad do twoich ksiazek. Tak trzymaj:)))pozdrawiam cieplutko i zycze nowych inspiracji na dalsze ksiazki:)) Jolanta


    janlesniak 16 lutego 2018 o 19:44

    Dzięki Jolu – pozdrawiam na emigracji! Mam nadzieję, że książki do ciebie dotrą prędzej czy później :)


Jowita 16 lutego 2018 o 18:22

Jaka piekna i pozytywna dziewczyna!!!!


    janlesniak 16 lutego 2018 o 19:45

    No nie? :) Magda jest rakietą szyciowo-energetyczną


Edyta 16 lutego 2018 o 18:59

Witaj, kupiłam Twoją pierwszą książkę (miesiac temu) z polecenia od jednej z osób w grupie na Fb (była jedną z pozycji „must have” książki o szyciu). Jestem pod jej ogromnym wrażeniem! Kupiłam z urodzinowej kasy swoją pierwszą maszynę do szycia w październiku 2017. Jestem pracującą matką trójki małych dzieci a nocami siedzę po nocach i realizuję krok po kroku Twoją książkę:) za mną już torba i nietoperz i wkrótce planuję uszyć wszystkie pozycje! Dziękuję Ci bardzo za inspiracje i natchnienie. BLOG świetny! Pozdrawiam


    janlesniak 16 lutego 2018 o 19:46

    Edyta – to chyba tylko mamy potrafią: ogarniać trójkę potomstwa i jeszcze znaleźć energię i czas na szycie – chylę czoła! Trzymam kciuki za dalsze rozdziały i cieszę się, że książki ci się przydały :)


Elle 16 lutego 2018 o 20:09

Ja na tego bloga trafiłam dosłownie wczoraj… wieczorem…bo popołudniu odebrałam zamówione książki, właśnie „O szyciu…” oraz „Jak szyć spódnice…” i po pobieżnym ich (na razie) przejrzeniu zaczęłam szperać trochę w internecie… i znalazłam tego bloga. To moje drugie podejście do nauki szycia – kilka lat temu kupiłam maszynę do szycia i nawet poszłam na kurs. Niestety, uszyta na nim spódnica została wykonana … można powiedzieć bardziej przez panią niż przeze mnie i była to niestety strata czasu, pieniędzy…i chęci, zapału. Maszyny swojej totalnie nie rozumiem, nie znam, nie mogę rozgryźć. ALE! Nie chcę tu iść banałem, jednak – Pana książka daje mi nadzieję! Pierwsze trzy rozdziały po prostu „pochłonęłam” ! Zamierzam podjąć wyzwanie (proszę mi wierzyć, że dla mnie niemałe) i niezbyt elegancko ujmując „przerobić” tę książkę od a do zet :))) Gromadzenie potrzebnych materiałów i akcesoriów już w toku…Proszę trzymać kciuki!!! A w międzyczasie wczytam się jeszcze w bloga :) Pozdrawiam serdecznie


    janlesniak 16 lutego 2018 o 21:50

    WOW! No to mam nadzieję, że z książką uda ci się (bądźmy proszę na „ty”) opanować szycie, to nie taka bestia jakby się mogło wydawać, trzeba tylko zacząć od prostych rzeczy i nie stawiać sobie wygórowanych oczekiwań – wtedy to zaczyna być zabawą :) Kiedy przerobisz pierwszą książkę blog będzie dla ciebie bułką z masłem :)! Trzymam za ciebie kciuki!


Czepiacz 17 lutego 2018 o 07:44

Świetna historia. Oby więcej takich pozytywnych ludzi.

„Tym razem na tapetę poszedł płaszczyk (…)”
Na tapet, nie tapetę.

https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/na-tapet-czy-na-tapete;15076.html


    janlesniak 17 lutego 2018 o 21:54

    aaaaaaaaaaaaaaaahhahahahahahahaa a ja całe życie na tapetę brałem. Poczytałem co to TAPET i kurde dobrze czasem dowiedzieć się czegoś nowego – dzięki za info, sprawiłaś że jestem mądrzejszy, i ubawiłem się. hyhyhy :)


Wioleta 17 lutego 2018 o 08:12

Ja już od jakiegoś czasu podglądam pracę Magdy i jestem wprost zachwycona! Wszystko co uszyje jest piękne, zdjęcia śliczne. Sama szyję od ponad 3 lat. Widzę swoją ewolucję, bo z miesiąca na miesiąc mam odwagę szyc coś trudniejszego. Ale tę odwagę mam właśnie dzięki takim osobom jak wy. Mam twoją książkę (niestety jeszcze nie wszystkie) i często zaglądam żeby coś podpatrzeć. Chociaż najczęściej kroję projekty od swoich ubrań nie zawsze dobrze na tym wychodzę ale uczę się. Lubię szyć, traktuje to jako swoje hobby, odskocznie od pracy. Obecnie mam 2 tygodnie przymusowej przerwy (jestem w szpitalu) i to jest dla mnie koszmar bo w tym czasie nie mogę szyć Dziękuję za takie blogi, takie utalentowane osoby od ktorych można się inspirować ❤ Będę was śledzić Wiola


    janlesniak 17 lutego 2018 o 21:55

    Wiolka wracaj szybko do zdrowia. I bardzo mnie cieszy, że z szyciem eksperymentujesz na własną rękę a na blogi i do książek tylko po podpowiedzi zaglądasz – to jest najlepsza droga rozwoju moim zdaniem, robi się błędy ale na nich najwięcej się uczy! Tak trzymaj! :)


Dagmara 17 lutego 2018 o 10:58

Drogi Panie Janku!
Kupiłam Pana książkę „Jak szyć sukienki” zachęcona właśnie przez grupę szyciową na FB, tę samą, o której Pan w swojej książce wspomina. I chociaż szycie mam we krwi: rodzice oboje szyjący, dwie babcie krawcowe, to skorzystałam z niej konstruktywnie już kilka razy. Bardzo przydał się opis sukienki z koła – jak wyliczyć kółko na talię no i moja dotychczas zmora – wszywanie suwaka krytego. A po opisach i radach poszło jakoś tak łatwiej. Dziękuję za opisy proste a jakże pomocne. A co do Magdy – obserwuję jej prace z coraz większym „WOW” tym bardziej, że zdjęcia mają taki niesamowity klimat i przepięknie wydobywają urok uszytych przez nią rzeczy. Kibicuję Magdzie i Panu – oby więcej takich ludzi jak Wy na tym świecie! Jak człowiek ma pasję, to nie ma czasu na pierdoły :) Serdecznie pozdrawiam, Dagmara.


    janlesniak 17 lutego 2018 o 21:52

    Dagmara ale czad! Bałem się, że z tym zamkiem krytym przesadziłem i może to być zbyt trudne, dobrze wiedzieć, że jednak są tacy którym się przydało. Dziękiii! i powodzenia :)


Agnieszka 17 lutego 2018 o 13:00

Prace Magdy są bardzo inspirujące a szycie ma ewidentnie we krwi. Po roku takie świetne i dopracowane efekty. To także zasługa takich osób jak Ty Janku, zarażających ludzi pasją ale też uczących techniki i pokazujących, że jak już coś się robi to róbmy to dobrze i zgodnie ze sztuką.
A wkurw na twarzy na zdjęciach… coś o tym wiem bo mam tak samo. Sesje foto kończyły się zazwyczaj małżeńskimi awanturami dlatego teraz zdjęcia robi mi syn :)
Pozdrowienia ślę
A.


    janlesniak 17 lutego 2018 o 21:51

    Cześć Aga! Będę we Wrocławiu 7-go kwietnia z warsztatami – mam nadzieję, że uda nam się poznać. Jutro wrzucam info na bloga :). A co do twojego komentarza to zgadzam się, dobrze że są tacy jak ja – co zarażają pasją, ale też tacy co pokazują technikę. Uważam, że każdy ma prawo sam decydować o tym co jest dla niego dobre, ale wiem też, że każdy kto złapie bakcyla szycia prędzej czy później zaczyna doskonalić warsztat. Pozdrowionka!


Agnieszka 17 lutego 2018 o 20:42

Również zachwycam się ubraniami Magdy, które zostały znakomicie wyeksponowane na profesjonalnych zdjęciach. Dzięki temu jest moc! :D Też rok temu dostałam swoją pierwszą maszynę do szycia. Zaczęłam wtedy od wyprawki dla dziecka. Teraz małymi krokami odświeżam swoją garderobę. Pod choinkę dostałam Twoje książki. Świetnie się z nimi pracuje i dobrze się je czyta. Pozdrawiam i trzymam kciuki za kolejną książkę :)


    janlesniak 17 lutego 2018 o 21:41

    Dzięki Aga – a ja trzymam kciuki za twoje szycie! :)


Agnieszka 18 lutego 2018 o 08:35

Obserwuję i podziwiam Magdę od jakiegoś czasu i jestem szczerze zaskoczona jej talentem i tym w jakim tempie się rozwinął :) No ale nie ma się co dziwić jak się ma takiego powiedzmy nauczyciela i doradcę :) Sama coś niecoś, od czasu do czasu uszyję, ale to co prezentuje Magda to jest wielkie WOW :) Strasznie zachęciła mnie ta Wasza współpraca do zakupu Twoich książek i jeśli można powiedzieć daliście mi kopa do rozwoju samej siebie :) Dzięki i pozdrawiam „)


    janlesniak 18 lutego 2018 o 09:16

    Aga bomba! Cieszę sie bardzo i trzymam kciuki za twoje szyciowe podboje!


Sonia 18 lutego 2018 o 18:08

Bardzo fajny post! Obserwuję Magdę już od jakiegoś czasu i jestem pełna podziwu dla jej umiejętności jak również zorganizowania! Jej córeczka jest w podobnym wieku do mojego synka i ja szczerze mówiąc nie mam kiedy szyć…. przynajmniej tak mi się wydaję bo jak patrzę na Magdę to widzę, że się da! To bardzo motywuje i daje kopa w 4 litery aby się ogarnąć! Nawet ostatnio wyciełam już formę na płaszczyk z Burdy więc mam nadzieję, że niedługo się uszyje
Pozdrawiam Was oboje i czekamy na Wasze dalsze projekty


    janlesniak 18 lutego 2018 o 18:23

    Soniu powodzenia z tym płaszczykiem. DASZ RADE! :)


Ala 20 lutego 2018 o 12:33

Widziałam posta o tym artykule jak tylko się pojawił. Ale jakoś nie zebrałam się do przeczytania. Teraz po przeczytaniu.. myślę sobie, że miałam nosa wyróżniając Magdę w wyzwaniu szyciowym #zszyciawziete na IG https://www.instagram.com/p/BfIGjXsBvAb/?taken-by=aszyje
Nie znam Magdy osobiście, jedynie podziwiam ją wirtualnie. Jest jak nic Królową Igły.
Kibicuję dalej i czekam na nowe projekty Magdy, oraz na książkę o męskim szyciu.
Obszywam „troszkę” męża, bluzy już wychodzą mi dla niego dobrze, w zeszłym tygodniu strzeliłam pierwszą koszulę męską. Chętnie dowiem się czegoś o innych męskich projektach ;)
powodzenia ;)


    janlesniak 20 lutego 2018 o 16:01

    Dzięki – pozdrowionka Alu!


Iwona 22 lutego 2018 o 09:09

Janku, miałam okazje poznac i Ciebie i Magdę osobiście podczas zeszłorocznych targów Fast Textile, naciągnełam czasoprzestrzeń zeby tam choć na chwilę się znaleźc i zdobyc Twoj autograf;-) To prawda, post Magdy ze wspaniałą realizacją sukienki wg Twoich instrukcji sprawił,ze za chwilę kupilam książkę w przedsprzedaży. Uszyłam na swięta sukienkę,o której marzyłam (tę z falbaną:), spódnicę podstawową i własnie planuję kolejny projekt. Nauczyłam się dużo ćwicząc wg instrukcji zawartych w książce, za co bardzo Ci dziekuję. Pozdrawiam serdecznie!


    janlesniak 22 lutego 2018 o 18:47

    Iwona pozdrowionka! :) I ciesze się, że szyjesz z książką.


Joanna 24 lutego 2018 o 21:05

Nie posiadam konta na fb czy innym portalu a ten wpis to mój pierwszy w życiu napisany komentarz, więc samo przez się jak WIELKĄ INSPIRACJĄ jest Twoja książka, za którą ogromnie dziękuję.
Książka „Jak szyć sukienki…” dzięki niej mogę ruszyć dalej z szyciem. Szycie to moje hobby i pomimo że nie wychodzi zgodnie z moją wizją w głowie to daje mi tyle radości. A dobiegam 40 i dopiero od roku posiadam własną maszynę do szycia. Cudnie! Cuuudnie! (wcześniej szyłam w rękach niewielkie rzeczy).
Wychowałam się przy mamie krawcowej, która tworzyła cudeńka, ale nigdy nie pokazała co i jak. Więc rozpruwałam mojej mamy ciuchy, wycinałam z materiału i ukradkiem zszywałam na starej maszynie na strychu (Singer na pedał noży XIX w.). Ale jeśli nie zna się podstawy kroju i szycia to intuicja czy talent nie pomogą.
Rok temu dostałam maszynę do szycia od męża i zwariowałam. Kupuję Burdę ale nie rozumiem opisów więc znów intuicja, która często zawodzi. Szyję przymierzam, pruję, przymierzam, szyję i tak do bólu. Na koniec ze łzami w oczach patrzę na wymiętolony obiekt mojej pracy a w myślach szyderczy głos „przecież Logistyk nie umie szyć!”.
Dzięki Twojej książce nareszcie wiem co i jak. I coraz lepiej mi wychodzi szycie. Wiem że nie zawsze będzie to ideał, zgodny z moim założeniem ale porażki hartują (twoja szmaragdowa bardzo mnie podniosła na duchu i zainspirowała by się nie poddawać).
A teraz z innej beczki.
Do pracy przyjechała zamówiona Twoja książka. Taki mój własny prezent pod choinkę. Odpakowywałam z takim entuzjazmem, że się koleżanki zbiegły zainteresowane. Książka obiegła biuro :) i co -„zaraziłam” szyciem. Kilka dziewczyn podpytywało „jak książka?” i takie tam, po czym pytały „jaki to był autor? jaki tytuł” zwłaszcza po tym jak wkroczyłam do biura w nowej kreacji. Szycie niech się szerzy i zaraża. Super, ogromnie dziękuję.
Ojej tyle bym jeszcze popisała….
Czy istnieje choć cień możliwości spotkania we Wrocławiu?
Joanna :)


    janlesniak 24 lutego 2018 o 22:27

    NO TO SIĘ PORYCZAŁEM – Joanna trafiłaś tym komentarzem w odpowiedni moment, hyhy. Dziękuję ci bardzo i za szerzenie wieści i za podzielenie się twoja historią. Jak sobie wyobraziłem ciebie, jako młoda dziewczynę prującą ciuchy mamy i zszywającą je potem w tajemnicy na strychu, to poszła pierwsza fala. Druga poszła jak pisałaś o tym, że rozdział o szmaragdowej ci się przydał – nosz kur..a o to chodziło! Dzięki za szerzenie wieści i świecenie przykładem wśród koleżanek z pracy. Musimy koniecznie się poznać, bo zbieram historie takie jak twoja – chcę usłyszeć więcej o tym szyciu na strychu. Będę we Wrocławiu 7-8 kwietnia z warsztatami napisz na kontakt@pracowniajanlesniak.pl to ci dam znać jak tylko warsztaty wejdą do sprzedaży (bo niestety strasznie szybko znikają miejsca, a może i stety ;P). Do zobaczenia!